Od ostatniej notki minęło trochę czasu więc wypadałoby skorzystać z okoliczności dzisiejszego spaceru i napisać kolejną :D Na Cytadeli byłyśmy z Natalią, Julią, Weroniką i Wiktorią i całkiem okazałą sforą upośledzonych futer. Lu postanowiła trochę wcześniej rozpocząć sezon pływacki i praktycznie bez namysłu (często jej się to zdarza) poszła się potaplać. Ogółem spacer uważam za baaardzo udany – Misiałkę się w niczym podejrzanym nie wytarzało (łiii święto lasu), trzymała się jak na nią w miarę blisko, no i przede wszystkim wróciła do domu padnięta :P Co jeszcze mogę pochwalić to przywołanie i odwołanie, a łyżwa tak łatwo nie jest nauczyć tej podstawowej komendy, a nasza „przygoda” z tym to była po prostu droga przez mękę – dwukrotnie zmieniana komenda i uczenie jej od nowa, były momenty że Lu miała na mnie tak bardzo wywalone że na dobrą sprawę mogłabym wrócić do domu a ona nawet by tego nie zauważyła. Odkąd skończyła rok można powiedzieć że odwoływalna jest w 99% więc praca się opłaciła :>
sobota, 1 marca 2014
Drugi post, spacer i przywołanie
piątek, 10 stycznia 2014
Pierwszy wpis, czyli od początku
Lu doczekała się bloga :) Biorąc pod uwagę że to pierwszy post, wypadałoby zacząć od początku.
Nałkę urodziła się 7.07.2012 w hodowli Sabbia Nera FCI jako Alaska. Była w miarę grzecznym szczylem, jednak miała spore problemy z uciekaniem do innych psów. Kupiona była w gruncie rzeczy tylko do długich spacerów po polach, jednak kiedy "odkryłam" psie sporty i poniekąd w to weszłam wszystko się zmieniło :D
Lu podrosła, z bardzo lękliwego psa zrobiła się całkiem odważna (sporo pracy w to włożyłam ale się opłaciło), rozwiązałam problem z przywołaniem/odwołaniem, początki agility, obi i frisbee. Dosłownie raczkowanie, na samym początku musiałam się nieźle nagimnastykować żeby Lu chociaż spojrzała na dysk. Sporo się zmieniło bo niedawno złapała swojego pierwszego backhanda :D
Myślę że jak na pierwszą notkę taki opis wystarczy :P
Lu podrosła, z bardzo lękliwego psa zrobiła się całkiem odważna (sporo pracy w to włożyłam ale się opłaciło), rozwiązałam problem z przywołaniem/odwołaniem, początki agility, obi i frisbee. Dosłownie raczkowanie, na samym początku musiałam się nieźle nagimnastykować żeby Lu chociaż spojrzała na dysk. Sporo się zmieniło bo niedawno złapała swojego pierwszego backhanda :D
Myślę że jak na pierwszą notkę taki opis wystarczy :P
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







